wtorek, 6 grudnia 2016

Haul: Palmolive, Original Source, Thebodyshop.

Hejka :)
W zeszły piątek  był black friday, czyli dzień wyprzedaży. Skorzystałam z tej okazji i zrobiłam małe zakupy kosmetyczne. Zaszalałam trochę z pielęgnacją, kupiłam sporo żeli pod prysznic :D Jest to takie moje małe uzależnienie. Oprócz tego zrobiłam malutkie zamówienie na the body shop. Z okazji czarnego piątku było aż -40% zniżki na wszystkie produkty. Tam nie zaszalałam bo zamówiłam tylko dwa produkty: mgiełkę i krem pod oczy. Ostatnio zrezygnowałam z perfum i przerzuciłam się na mgiełki. Mam już sporą kolekcję, o której napiszę na blogu. Wybrałam mgiełkę o zapachu maliny i owocu granatu. Od razu pokochałam ten produkt. Mgiełka paachnie przepięknie, jest mega słodka. Oprócz mgiełki zamówiłam także krem pod oczy z witaminą E. Nigdy nie miałam styczności z tym produktem.
W wilko była duża promocja na żele pod prysznic. Mam swoje dwie ulubione firmy: palmolive oraz original source. Produkty z tych obu marek przepięknie pachną i są mega wydajne. Jeśli chodzi o produkty z palmolive, wybrałam dwa zapachy:kokos oraz żel o zapachu orzechów. Nie jest to żadna nowość w mojej pielęgnacji. Obydwa bardzo lubię i nie mogę wskazać lepszego.
Z  firmy Original Source wybrałam trzy zapachy: ananas i olej kokosowy, hibiscus tea+granat, oraz czarna porzeczka+moringa oil. Ten środkowy to mój faworyt. Wszystkie zapachy to nowości w mojej pielęgnacji.
Na koniec tego posta zakupowego zostawiłam krem do rąk z Vaseline oraz scrub do włosów z Garniera. Nie miałam wcześniej styczności z tymi produktami. Za dwa ostatnie produkty zapłaciłam 2.50. Jest to na prawdę rewelacyjna cena. Będę miała o czym pisać na blogu :)
Pozdrawiam :)








Udostępnij ten wpis

sobota, 29 października 2016

Nowoci: renee.pl, sesa, seboradin chi, eveline

Hejka :)
Jakiś czas temu poprosiłam moją mamę o wysłanie mi paczki. Oprócz produktów spożywczych, paczce znalazło się kilka kosmetyków do przetestowania. Jednak nie zacznę od tego, tylko od nowych butów. Kilka tygodni temu znalazłam internetowy sklep obuwniczy reene.pl. Strasznie spodobało mi się to jak pakują buty. Po prostu się tym zauroczyłam i postanowiłam zamówić jakiś model butów. Mój wybór padł na burgundowe adidasy sięgające do kostki. Widziałam je ostatnio u Styleev, i bardzo mi się spodobały. Zamówiłam je w moim rozmiarze 38 i są idealne. Buty są baardzo wygodne i świetnie leżą na stopie. Ich cena to 89.90(klik), jednak miałam zniżkę po której cena zmieniła się na 64 zł. Jestem mega zadowolona z zamówienia i na pewno nie będą to moje jedyne buty z tej strony.
Oprócz butów w paczce znalazły się trzy produkty do włosów: olej sesa, odżywka CHI oraz szampon Seboradin. Są to nowości w mojej pielęgnacji włosowej.
O oleju sesa słyszałam już kilka miesięcy temu, jednak dopiero teraz postanowiłam go przetestować. Przedwczoraj byłam u fryzjera i dość znacząco skróciłam włosy. Moje końcówki były w opłakanym stanie i musiałam obciąć aż 5 cm. Olejek sesa ma przyśpieszyć porost włosów oraz powstrzymać wypadanie włosów. Niestety w zimę mam z tym problem i muszę całkowicie zmienić pielęgnacje. Mam nadzieję że ten produkt pomoże mi uporać się z tym problemem :)
Kolejny produkt, także nowość w mojej pielęgnacji to jedwab do włosów CHI. Mam zamiar nakładać go na same końcówki. Odżywka ma za zadanie wzmocnić oraz chronić włosy przed działaniem wysokiej temperatury. Jeszcze go nie testowałam, mam nadzieję że się u mnie sprawdzi.
Przedostatnia nowość do włosów to szampon przeciw wypadaniu włosów z Seboradin. Nigdy nie miałam produktów z tej firmy. Szampon ma eliminować przyczyny wypadania i przerzedzaniu się włosów. Mam nadzieję że produkt pomoże mi uporać się z tym problemem. Musiałam na razie zrezygnować z wcierki Jantar. Moje włosy się do niej bardzo przyzwyczaiły, i przestała tak dobrze działać jak wcześniej. Musiałam ją czymś zastąpić i dlatego mój wybór padł na ten szampon. Oczywiście dam Wam znać czy warto go spróbować :)
I na koniec zostawiłam jeden produkt do paznokci, mój ulubieniec. A jest to odżywka z Eveline, Total Action 8w1. Jest to już moja trzecia buteleczka. Dawno jej nie używałam, ale moja praca sprawiła że moje paznokcie są w tragicznym stanie. Niestety łamią się i rozdwajają. Niedługo będę mieć dwa miesiące wolnego, więc przez ten czas muszę je ,,odbudować". Na pewno odżywka pomoże mi uporać się z problemem łamiących się paznokci :)







Udostępnij ten wpis

niedziela, 24 lipca 2016

Haul : Victoria Secret, Babuszka Agafii, Pharmaceris, Ziaja, Jantar, Natural Classic.

Cześć :)
Po miesięcznej przerwie wracam w końcu do blogowania :) Przez ostatni czas miałam sporo pracy, i niestety nie udało mi się jej pogodzić z blogiem. Na szczęście nie mam już nadgodzin, więc postaram się dodawać posty regularnie :) Nie przedłużając zapraszam Was na haul zakupowy. Przez ten miesiąc w moje ręce wpadło kilka nowości.
Mieszkam w Anglii i prawie wszystko zamawiałam przez internet. Jedynie mgiełkę z Victoria Secret kupowałam stacjonarnie w drogerii Superdrug. Jestem włosomaniaczką i najwięcej kupuję produktów do włosów. Bardzo lubię kosmetyki rosyjskie, mam już sporo produktów z Babuszki Agafii. Ostatnio zamówiłam maskę drożdżowa, która ma pobudzić wzrost włosów. Tego produktu akurat nie używałam, ale zrobię to już niedługo. Mam nadzieję, że spełni swoje zadanie :)
Następna maseczka do włosów to Natural Classic Henna Treatment Wax. Ten produkt wysłała mi moja mama, zamawiała ją z allegro (tutaj ją znajdziecie klik). Miałam kiedyś ten produkt, i z tego co pamiętam byłam z niego bardzo zadowolona. Sama nie wiem czemu przestałam ją używać. Pisałam o niej nawet na blogu, ale muszę odświeżyć jej recenzję(klik).
Kolejny produkt do włosów, dość zanany i oczywiście mój ulubieniec. Czyli odżywka Jantar z wyciągiem bursztynu. Jest to moja trzecia buteleczka :) Na razie nie mam już problemów z wypadającymi włosami. Jednak musiałam ją kupić na tak zwaną czarną godzinę :)
Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to mam Wam do pokazania dwa produkty. Żel do mycia twarzy z Ziaji, jest to moja druga buteleczka. I totalna nowość w mojej pielęgnacyjnej kosmetyczce czyli antybakteryjny żel myjący z Pharmaceris. Jest to mój pierwszy produkt z tej firmy. Tego produktu jeszcze nie używałam, czeka na razie na swoją kolej :) Oczywiści Dam Wam znać jak się sprawdza.
I ostatnia nowość w mojej kolekcji perfum, mgiełka z VS: Secret Charm. Odkąd ją kupiłam psikam się nią codziennie. Mamy teraz w UK upały, zrezygnowałam całkowicie z perfum. Mgiełka ma bardzo ładny, delikatny zapach idealny na lato. Produkt długo utrzymuje się na skórze jak i na ubraniu. Nie będę Wam więcej zdradzać, bo pojawi się o niej osobny wpis :)
I to na tyle w tym poście, mam Wam jeszcze do pokazania nowości z aliexpress i z banggood. Jednak to dopiero w kolejnym poście :)
Pozdrawiam :)







Udostępnij ten wpis

niedziela, 19 czerwca 2016

Pielęgnacja włosów część 1: produkty do pielęgnacji.

Cześć :)
Dawno na moim blogu nie było postu dotyczącego pielęgnacji moich włosów. Tą notkę podzielę na dwie części. Dzisiaj pokaże Wam jakich produktów aktualnie używam, a w kolejnym poście opisze ich codzienną pielęgnacje.  Więc zapraszam do dalszej części postu :)


Jeśli chodzi o szamponu to używam dwóch na zmianę. Obydwa pochodzą z firmy garnier, jednak mają dwa różne zastosowania. Garnier fructis jest to produkt dwa w jednym, odżywka+szampon. Ten kosmetyk przeznaczony jest do normalnych włosów. Natomiast drugi  pochodzi z tej samej serii co poprzedni, ale nadaje się  do włosów suchych i zniszczonych. W swoim składzie zawiera oleje: oliwy, avocado i olej z nasion shea. Obydwa szampony świetnie oczyszczają i nawilżają moje włosy.


Jeśli chodzi o maski do włosów, to używam dwóch na zmianę: intensywnie nawilżającą maskę biovax z proteinami mleka oraz produkt z firmy kallos latte. Obydwie bardzo lubię, i nie mogłabym wybrać między nimi tej lepszej. O masce biovax już pisałam na blogu (klik). O produkcie kallos niedługo pojawi się osobna recenzja :)


Kolejne dwa balsamy także są moimi ulubieńcami. Pochodzą one z rosyjskiej firmy bania agafii. Pierwszy produkt w tubce ma za zadanie zregenerować zniszczone włosy. Natomiast drugi ma zapobiegać wypadaniu włosów. O tych dwóch produktach znajdziecie już osobne recenzje: klik klik


Na koniec tego postu zostawiłam płynne odżywki z Aussie i wcierkę do włosów Jantar. Jakoś nie mogę zużyć tych kosmetyków z Aussie. Wcześniej je lubiłam, ale ostatnio moje włosy przestały na nie reagować. Oczywiście ich używam, ale nie tak często jak przedtem. Natomiast wcierkę jantar używam przez cały czas. Po zimie miałam problem z wypadającymi włosami. Wypadały garściami, i traciły swój blask. Jednak ten produkt pomógł mi uporać się z tym problemem. Teraz używam go jedynie trzy razy w tygodniu :) Tutaj znajdziecie więcej na jego temat: klik


Pozdrawiam :)
Udostępnij ten wpis

sobota, 11 czerwca 2016

Banggood-wishlist ;)

Cześć :)

Tydzień temu dostałam wiadomość z propozycją współpracy od chińskiej strony banggood . Warunkiem tej współpracy jest zrobienie wishlisty i zdobycie kliknięć. Troszkę się zastanawiałam czy to ma sens, ale postanowiłam spróbować. Przejrzałam ofertę firmy i znalazłam kilka na prawdę fajnych rzeczy. Najbardziej skupiłam się na kategorii health&beauty i zobaczyłam chyba wszystkie strony. Oczywiście postawiłam na akcesoria do makijażu. Bardzo polubiłam pędzle z chińskich stron i postanowiłam zamówić nowy zestaw. Wybrałam pędzle bardzo podobne do produktów z Real Techniques.  Następnym produktem z tej strony jest szczoteczka do nakładania podkładu. Słyszałam o niej wiele dobrego i podobno świetnie nakłada się tym produkty płynne. Kolejnym produktem jaki mi się spodobał na stronie to jajeczko do czyszczenia pędzli. Ten produkt też od dawna chciałam przetestować :) Mam nadzieję że jajeczko ułatwi mi tą czynność. Jeśli chodzi o kategorię moda to skupiłam się jedynie na sukienkach i letnich bluzkach. Lecę niedługo do Polski i przyda mi się kilka nowości. Wybrałam dwie sukienki i trzy t-shirty. Są bardzo w moim stylu i mam nadzieję że będę zadowolona z jakości tych rzeczy :)
Mam do Was ogromną prośbę, czy mogłybyście kliknąć linki w tym poście. Byłabym baaardzo wdzięczna i na 100% zrobię to samo. Z góry bardzo serdecznie dziękuję ;)
Pozdrawiam :)

klik                                                          klik                                                          klik


klik                                                                                klik                                      klik

                                      klik                                                                                         klik
Udostępnij ten wpis

niedziela, 5 czerwca 2016

Nowości czerwiec: Original Source, Converse, Argan Oil, Makeup revolution

Cześć :)
Ostatnio w moje ręce wpadło kilka nowości, i dlatego postanowiłam zrobić szybki haul :) Nie kupiłam zbyt wiele, ale chciałam być z Wami na bieżąco. Dlatego postanowiłam Wam pokazać co niedawno kupiłam. Zapraszam serdecznie do dalszej części postu :)


Jako że dzisiaj mam urodziny postanowiłam sobie zrobić mały prezent. Od dawna zastanawiałam się nad kupnem conversów. Ale troszkę się wahałam czy warto zainwestować w te trampki. Jednak zrobiłam sobie samej prezent i wybrałam czarne conversy. Udało mi się trafić na ich promocje i zamiast 45 funtów zapłaciłam 30 :) W tych butach chodzę cały czas i uważam że są warte swojej ceny. Conversy są strasznie wygodne i mam nadzieje że posłużą mi na dłuższy czas :)


Kolejna tym razem kosmetyczna nowość to paletka z Makeup Revolution. Jej nazwa to What You Waiting For ? . W produkcie znajdziemy aż 18 cieni, 12 błyszczących i 6 matowych. Paletka ma bardzo uniwersalne kolory, którymi możemy zrobić makijaż dzienny jak i nocny. Jeszcze ich nie używałam, ale sprawdzałam ich pigmentacje, która jest na prawdę rewelacyjna. Jak ją dłużej przetestuję to na pewno pojawi się o niej osobny post :)


Kolejne tym raze pielęgnacyjne nowości to żele z Original Source. Kupiłam trzy zapachy: mięta, malina i arbuz+jojoba oil. Jeszcze nie miałam tych wersji zapachowych. Bardzo lubię produkty z Original Source i muszę mieć pod ręką chociaż jeden z ich produktów :)


I już ostatnia nowość, także przeznaczona do ciała to arganowe masło do ciała. Nigdy nie miałam tego produktu, poleciła mi go koleżanka. Strasznie go sobie chwaliła i dlatego postanowiłam je przetestować. Jedyne co mogę Wam powiedzieć to że produkt ma bardzo przyjemny zapach. Oczywiście o tym produkcie także pojawi się osobny post :)


Pozdrawiam :) 
Udostępnij ten wpis

środa, 1 czerwca 2016

Ulubieńcy maja: Soap&glory, revlon, creightons.

Cześć ! :)

Nie mogę w to uwierzyć, że mamy już czerwiec. Maj minął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. Jako że mamy już nowy miesiąc, przyszedł czas na ulubieńców. W maju testowałam wiele produktów i wszystkie okazały się strzałem w dziesiątkę. Chciałabym Wam je wszystkie pokazać, ale post byłby na prawdę długi. Po długim namyśle wybrałam tą najlepszą trójkę. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z moimi ulubionymi produktami :)


Zacznę może od jednego z lepszych produktów do ciała. Jest to żel pod prysznic z Soap&Glory Clean on me. Żel ma baaardzo wiele zalet, mogę śmiało powiedzieć że produkt nie ma żadnych wad. Kosmetyk mega nawilża skórę, jest jedwabista i bardzo miła w dotyku. Nawet rano budząc się moja skóra jest w świetnym stanie. Po innych produktach rano moja skóra była lekko przesuszona i musiałam używać balsamów. Jednak ten kosmetyk daje niesamowite efekty. Kolejna zaleta Soap&Glory to jego słodki, soczysty, mandarynkowy zapach. Nie będę więcej zdradzać jego zalet, ponieważ szykuję osobny post na jego temat :)


Kolejny majowy ulubieniec to podkład Revlon Photoready. Jest to jeden z lepszych drogeryjnych podkładów i jak na razie mój numer 1. Produkt rozświetla naszą twarz, dzięki czemu jest bardzo promienna. Photoready super kryje wszystkie moje niedoskonałości. Potrafi zakamuflować blizny po trądziku, oraz wyrównuje lekko koloryt skóry. Podkład długo utrzymuje się na mojej twarzy. Nawet po 8 godzinach pracy mój makijaż wygląda dobrze. O tym produkcie także pojawi się osobny post :)


I ostatni już ulubieniec, tym razem do włosów :) Wydaje mi się że nie będziecie znać ani firmy ani produktu. Jest to brytyjska marka i dostępna jednie w UK. Tym produktem jest płynna odżywka Frizz no more z firmy Creightons. Kosmetyk strasznie ułatwił mi rozczesywanie moich włosów. Odżywka nawilża i lekko nabłyszcza moje włosy. Frizz no more ma bardzo ładny zapach, który długo wyczuwalny jest na włosach. Używam tego produktu od początku maja i na razie nie zużycie jest minimalne. Jestem z niego bardzo zadowolona i dlatego znalazł się w ulubieńcach :)


Pozdrawiam ;)
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 30 maja 2016

Projekt denko: Garnier x3, Aussie. Original Source, Nivea, Eveline, Avon, Biały jeleń.

Cześć :)
Dawno na moim blogu nie było projektu denko. Ostatnio pokończyłam kilka produktów, a przez najbliższy czas już nic nie zużyję. I dlatego postanowiłam zrobić spontaniczny post. W tym poście znajdzie się wyłącznie sama pielęgnacja. Nie będę się jakoś rozpisywać ponieważ o większości pisałam już na blogu. Oczywiście zostawię Wam linki. Zapraszam serdecznie do dalszej części postu :) Z góry przepraszam Was za jakość zdjęć, ale niestety popsułam aparat. Wszystkie zdjęcia zostały wykonane telefonem :)


Pierwsze dwa zużyte produkty, będą to kosmetyki do włosów. A dokładniej dwa szampony: Garnier i Aussie. Obydwa kosmetyki bardzo lubię i wracam do nich co jakiś czas.
Zielony szampon+odżwka Garnier Fructis to mój ostatni ulubieniec. Świetnie oczyszcza i domywa włosy. Nawilża je i odżywia, włosy przepięknie się po nim błyszczą. Szampon nie skleja ich podczas mycia i łatwo go zmyć z włosów. O tym produkcie już pisałam na blogu. Więcej o nim znajdziecie tutaj: klik
Kolejnym zużytym produktem do włosów jest szampon z Aussie Miracle Moist Shampoo. Jest to mój drugi ulubiony szampon po produkcie z Garniera. Tak samo jak jego poprzednik super nawilża włosy. Dodatkowo je odżywia i dodaje objętość. Kolejną zaletą tego produktu jest jego zapach. Szampon pachnie słodką gumą balonową. O tym szamponie znajdziecie także osobny post, zapraszam tutaj: klik


Teraz przejdę do produktów do pielęgnacji ciała. Przez ostatni czas zużyłam dwa żele pod prysznic: Dove i Original Source. Nie umiem między nimi wybrać faworyta. Obydwa produkty nawilżają skórę, oczyszczają ją. Skóra po ich użyciu staje się gładka i miła w dotyku. Kolejną ich zaletą jest wydajność. Obydwa produkty zużywałam przez cztery miesiące na zmianę. O tych kosmetykach także znajdziecie osobne recenzje: ORIGINAL SOURCE  DOVE .


Wiem że te produkty Was nie zaciekawią, ale chciałam je tu umieścić. Są to dość przydatne kosmetyki i każda pewnie ich używa. A są to dwa antyperspiranty z Garniera. Obydwa bardzo lubię i kupuję je na zmianę. Produkty są bardzo łagodne, a to dlatego że nie zawierają alkoholu w składzie. Antyperspiranty nigdy nie podrażniły mi skóry w tych okolicach. Jestem z nich bardzo zadowolona i są to moje ulubione produkty tego typu :)


Kolejny zużyty produkt to płyn do higieny intymnej z białego jelenia. Oczywiście wiadomo do czego ten kosmetyk służy. Produkt ma bardzo delikatny skład, dzięki czemu nie podrażnia naszych miejsc intymnych. Oprócz używania go do higieny intymnej, używam tego produktu  do mycia włosów. Przynajmniej raz w tygodniu rezygnuję z szamponu i myje włosy tym żelem. Włosy po nim są bardzo miłe i śliskie w dotyku. Produkt domywa mi włosy i na prawdę je nawilża. Żel nigdy nie przesuszył mi włosów. Jeśli nigdy nie używałyście płynu intymnego do mycia włosów, musicie koniecznie spróbować :)


W końcu zużyłam perfumy z Avonu Far Away. Myślałam że nigdy ich nie skończę. Kiedyś lubiłam ten zapach, ale przez ostatni okres zaczęły mnie drażnić. Może dlatego że mamy już wiosnę i są za ciężkie na tą porę roku. Mam zamiar do nich wrócić, ale to dopiero jesienią. Perfumy mają na prawdę piękny, słodki ale dość ciężki zapach. Zastąpiłam je perfumami od Calvina Kleina. Nie polecam Wam tego zapachu na wiosnę/lato ale na jesień/zima będą idealne. Dłużą recenzję tego produktu znajdziecie tutaj: klik


I na koniec zostawiłam jeden produkt do ust i jedną odżywkę do paznokci. Pewnie już nie raz o tym wspominałam, ale bardzo lubię masełka do ust z nivea. Używam ich od kilku lat i przynajmniej jeden zapach muszę mieć przy sobie. Masełka super nawilżają usta, pozostawiając na nich przyjemną warstwę. Często na noc nakładam grubą warstwę tego produktu. Rano mam nawilżone i zregenerowane wargi. Tutaj znajdziecie recenzję: klik
I ostatni produkt w tym poście to odżywka z Eveline 8w1. Jest to mój totalny ulubieniec, który uratował mi moje paznokcie. Produkt powoduje wzrost i super utwardza paznokcie. Dzięki tej odżywce w końcu zapuściłam paznokcie. Pomimo mojej pracy. moje paznokcie są na prawdę w idealnym stanie. O tym produkcie na pewno pojawi się osobny post :)


Mam nadzieję że wytrwałyście do końca. Mam nadzieję że nie będzie Wam przeszkadzać jakość zdjęć. Już niedługo odbieram aparat z naprawy i obiecuje że się poprawie :)
Pozdrawiam :)
Udostępnij ten wpis

niedziela, 15 maja 2016

Kobo Professional, Face Contour Mix

Cześć :)
Nie spodziewałam się tego po sobie, ale bardzo polubiłam konturowanie na mokro. W końcu ogarnęłam o co w tym wszystkim chodzi :) Niedługo pojawi się makijaż, a dzisiaj recenzja jednego z lepszych produktów drogeryjnych przeznaczonych do konturowania na mokro.  Jest to produkt z Kobo Professional, Face Contour Mix. Myślę że każda z Was słyszała o tej paletce, jest to dość znany kosmetyk :) Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :)
Produkt zawiera cztery kremowe podkłady do konturowania twarzy, w różnych tonacjach. Każda z nas znajdzie coś dla siebie. Pierwszy korektor wpada w żółć, drugi w brzoskwinkę, trzeci ma ciepły odcień brązu a ostatni zimną tonację brązu. Ja zazwyczaj mieszam ze sobą dwa ciemnie kolory :) Korektory zamknięte są w okrągłym,pożądnym plastikowym opakowaniu. Paletka upadła mi kilka razy, ale nic się nie uszkodziło ani nie połamało. Mimo że produkt nie jest zakręcany, to nigdy nic mi się samo nie otworzyło. Cena tego produktu to 20 zł, jednak często produkty z Kobo znajdziemy na promocji. Kosmetyki z tej firmy znajdziemy w drogeriach natura. Kupimy je także na wielu stronach internetowych z kosmetykami.
Cały produkt ma przyjemną, zbitą, kremową konsystencję, która lekko topi się pod wpływem ciepła dłoni. Zazwyczaj produkt ten nakładam palcami, czasami trudno mi go nabrać na pędzel. Kosmetyk ma na prawdę rewelacyjną pigmentację. Wystarczy odrobina produktu, aby nadać kontur naszej twarzy. Dzięki czemu kosmetyk jest bardzo wydajny i na pewno starczy nam na kilka miesięcy. Wszystkie cztery produkty dobrze się rozcierają, nie zostawiają żadnych plam na mojej skórze. Podkłady długo utrzymują się na mojej twarzy, przez 8 godzin pracy mój makijaż wygląda dobrze. Produkty wyglądają bardzo naturalnie, nie da się z nimi przesadzić i nie zrobimy sobie nimi krzywdy. Korektory nie wchodzą w zmarszczki i nie ważą się na twarzy. Jaśniejszy korektor wpadający w żółć nakładam pod oczy. Potrafi on zakryć moje sińce pod oczami. Produkt świetnie rozświetla skórę w tych okolicach. Na razie nie używam tego odcienia brzoskwiniowego. Jeśli chodzi o te dwa ciemne to mieszam je ze sobą, wtedy uzyskuję idealny odcień pasujący do mojej karnacji. Paletka jest bardzo wydajna. Używam ją od ponad dwóch miesięcy prawie codziennie i zużycie jest minimalne.
Jest to godny uwagi produkt, za tak na prawdę niewielką cenę otrzymujemy świetny kosmetyk. Jest to paletka 4w1, więc tym bardziej warto na nią zwrócić uwagę :)
Pozdrawiam :)  










Udostępnij ten wpis

piątek, 6 maja 2016

Ulubieńcy kwietnia: Calvin Klein, Revlon, Nivea

Cześć :)
Nie mogę w to uwierzyć że mamy już maj. Jako że mamy już nowy miesiąc, przychodzę do Was z ulubieńcami kwietnia. Długo się zastanawiałam co umieścić w tym poście. Przez kwiecień przetestowałam wiele fantastycznych produktów, ale wybrałam trzy bez których kwiecień by nie istniał :)  Zapraszam do zapoznania się z moimi ulubieńcami. 
Pierwszy ulubieniec to podkład Colorstay z Revlon. Wydaje mi się że jest to jeden z lepszych produktów drogeryjnych. Świetnie kryje moje wszelkie niedoskonałości. Potrafi zakryć wszystkie moje blizny potrądzikowe bez żadnego efektu maski. Jestem strasznie zadowolona z tego produktu i dlatego znalazł się w ulubieńcach :)
Kolejnym ulubieńcem stał się produkt do ust z nivea. Uwielbiam ich nawilżające masełka. Najbardziej przypadła mi do gustu wersja karmelowa. Masełko nawilża usta, pozostawiając na niej bardzo przyjemną warstwę. Produkt ani razu nie wysuszył mi ust. Usta są bardzo długo nawilżone i lekko natłuszczone. Ten produkt towarzyszył mi przez cały kwiecień, i dlatego znalazł się w tym poście.
Ostatni ulubieniec kwietnia to perfumy Calvina Kleina Ck One Shock. Od pierwszego psiknięcia stały się moim ulubieńcem. Perfumy mają przepiękny słodki zapach, porównałabym go do karmelu. Długo utrzymują się na skórze, aż dziwnie że wiele osób na to narzeka. Produkt nie drażni ani nie jest duszący mimo bardzo cukierkowego zapachu. Psikam się nimi codziennie i jestem zadowolona z ich wydajności. Niedługo pojawi się osobna recenzja tych perfum :) 
Ten post powinien się pojawić już dawno, ale niestety praca mi na to nie pozwoliła. Postaram się dodawać posty częściej, mam nadzieję że się to uda :)

Pozdrawiam :)











Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.